Po poleceniu Gavinowi, by miał oko na dzieci, Steven udał się za Kennethem do gabinetu na drugim piętrze.
– Dziadku...
– Jak mogłeś? – warknął Kenneth bez cienia litości. – Nawet Sophia wie, że o tak pilnych sprawach trzeba mówić głośno. Jak mogłeś nie poinformować mnie o tym natychmiast?
Odkąd na świat przyszli Franklin i Sophia, pozycja Stevena w sercu Kennetha spadła na samo dno. Staruszek stał






