Huk!
Kula przebiła czoło Yary. W jednej chwili z rany przypominającej ciemną dziurę wypłynęła ciepła, lepka krew, kapiąc na ziemię.
– Yara! – Widząc, jak ciało kobiety wiotczeje, Justin szybko podtrzymał ją w ramionach i zaryczał z gniewu: – Trzymaj się! Zabiorę cię teraz do szpitala!
Yara uniosła dłoń, by dotknąć krwi płynącej z miejsca między brwiami. Czuła, jak jej krążenie zwalnia, by powoli z






