Sama myśl o chłodnym, bezlitosnym spojrzeniu Samuela wystarczyła, by po jego plecach przebiegł dreszcz.
– Panie Franklinie, nie to miałem na myśli... Po prostu pomyślałem, że...
– Co ty mówisz? – Franklin zmarszczył brwi. – Faktem pozostaje, że doprowadziłeś Sophię do płaczu! Ona chce tylko pojechać do dworu Bowersów, a ty ją powstrzymujesz bez wyraźnego powodu!
Sposób, w jaki mówił Franklin, był






