Słysząc kroki, Kenneth rozłączył się i przeniósł wzrok na wchodzącą Yarę.
Targały nim sprzeczne uczucia; wiedział, że Yara kłamała w sprawie Franklina i Sophii, ale był jej wdzięczny za uratowanie mu życia i za jej towarzystwo przez ostatnie pięć lat.
W związku z tym wciąż starał się troszczyć o nią jak przystało na starszego rodu. „Witaj, Yaro”.
Yara odłożyła torebkę i powoli podeszła do niego, p






