„Prawda, Jefford?” – Yara posłała Jeffordowi spojrzenie.
„Tak, panno Yaro” – odezwał się lokaj, potakując jej wiernie głową.
„Jak mogłeś...” – Kenneth zaniemówił, w jego oczach malowało się czyste niedowierzanie. Nawet przez myśl mu nie przeszło, że Yara mogła przekupić jego kamerdynera.
Dostrzegła miseczkę z lekarstwem Kennetha, która zdawała się nietknięta, i poinstruowała Jefforda: „Jefford, dz






