*Sienna*
„Coś cię trapi”.
Od momentu, gdy Kaden wrócił z pracy prawie trzy godziny temu, widziałam, że miał coś na myśli, ale nie miałam okazji nic mu powiedzieć, ponieważ dzieci zachowywały się w swoim stylu – czyli szalały – a potem zjedliśmy rodzinną kolację. To zawsze jest ekscytujące, bo przy trójce małych dzieci żadne z nich nigdy nie chce jeść tego, co zostało dla nich ugotowane. Zamiast te






