*Nina*
Poranka po moim ślubie obudził mnie śpiew ptaków na zewnątrz chatki. Poranne słońce przenikało przez okna, rzucając na pokój ciepły blask. Uśmiechnęłam się, uświadamiając sobie, że już nie śnię, lecz że naprawdę jestem w podróży poślubnej z moim nowym mężem, Garretem.
To był jednak wielki dzień. Dzień mojej ceremonii Luny. Czułam jednocześnie ekscytację i zdenerwowanie, gdy wstałam z łóżka






