CHLOE
Julian nie przerwał jazdy aż do wschodu słońca. Po długich, wyczerpujących godzinach wreszcie dotarliśmy na wyznaczone przez niego miejsce.
Był to dom na obrzeżach miasteczka, otoczony gęstymi krzewami z dala od jakichkolwiek ludzi.
– Kiedyś należał do mojej babci – wyjaśnił, kiedy zbliżaliśmy się do budynku. – Uwielbiałem tu przyjeżdżać na wakacje.
Nie wygląda na to, żeby ktoś tu był od dłu






