CHLOE
Dotarłam na miejsce w niecałą godzinę. Wokół nie było jednak żadnych domów, a okolica przypominała opustoszałą ulicę.
Nie było śladu po kimkolwiek.
Miałam już wyciągnąć telefon, by napisać do Cadena, gdy podjechał czarny van. Dwóch mężczyzn wysiadło z niego, rozejrzało się wokół, a następnie zabrało mi torbę.
"To Caden was przysłał?" - zapytałam, ale nie otrzymałam odpowiedzi.
Po przeszukani






