Po wyjściu Ethana Haxtona z gabinetu przytłaczająca atmosfera zdawała się rozpłynąć wraz z nim. Rektor Philip Thornton oparł się w fotelu, a w jego oczach lśniła nieskrywana ciekawość.
– Więc, ty i Ethan Haxton... – zaczął swobodnie – tylko przyjaciele? Czy... coś więcej?
Uniosłam brew.
– Tylko znajomi, panie rektorze.
– Znajomi nie rozwiązują za ciebie problemów wartych dwadzieścia trzy miliony d






