– Nie potrafię wystarczająco podziękować za pańską wspaniałomyślność, panie Haxton – powiedział pan Hayes, którego drogi garnitur był teraz wilgotny od nerwowego potu. Stał z lekko pochyloną głową, uosobienie uległości. – Obiecuję, że odpowiednio zdyscyplinuję córkę. Już nigdy nie obrazi pana ani pańskiej... hmm... przyjaciółki.
Obserwowałam tę wymianę zdań z obojętnym rozbawieniem z mojego miejsc






