Płomienie wciąż tańczyły w oddali, gdy poranek wstawał nad Szkarłatną Doliną. Zniszczenie pięciu domów aukcyjnych wprawiło Rodzinę Skorpiona w szał, niczym poruszenie gniazda szerszeni. Z mojego punktu obserwacyjnego na pobliskim dachu widziałam uzbrojonych ludzi patrolujących ulice, zatrzymujących każdego, kto wyglądał choć trochę na Amerykanina.
Z mojej pozycji widziałam wnętrze otwartego okna b






