Hałas był ogłuszający — łopaty śmigłowca cięły powietrze, tworząc nieustanny warkot, który czynił rozmowę niemal niemożliwą. Przycisnęłam telefon mocniej do ucha, wytężając słuch, by usłyszeć głos Ethana po drugiej stronie.
— Jesteś w śmigłowcu? — Głos Ethana ledwo przebijał się przez hałas.
— Tak, pożyczyłam go od pułkownika Edwardsa — odkrzyknęłam, z oczami utkwionymi w ekranie laptopa przede mn






