Wrzuciłam bieg na „parkuj” i wysiadłam, ignorując przerażonego mężczyznę uwięzionego w chevrolecie. Przód mojego samochodu był wgnieciony, reflektor z jednej strony całkowicie roztrzaskany. Podeszłam do Silasa, który stał jak wmurowany, a jego oczy biegały między mną a teraz już szlochającym klientem.
– Właśnie planowałam umyć samochód – powiedziałam swobodnie, wskazując na mój uszkodzony pojazd.






