SUV zatrzymał się kilkaset jardów od masywnej struktury majaczącej na pustyni.
Miguel poruszył się nerwowo na fotelu kierowcy, mrużąc oczy przez przednią szybę. – To szaleństwo – mruknął, ocierając pot z czoła. – Jak u diabła mamy się tam dostać? Przez setki jardów nie ma ani jednej osłony. Nawet z zagłuszonym radarem zauważą nas w kilka sekund. Nie ma mowy, żeby się podkraść. – Odwrócił się w moj






