W cichym pokoju hotelowym minęło kilka minut. Ethan trwał w bezruchu, bojąc się, że jakikolwiek ruch może zakłócić kruchy spokój Jade. Jej oddech się wyrównał, ale skóra wciąż parzyła go gorączką przez koszulę.
– Ethan.
Jej głos był tak cichy, że przez chwilę myślał, iż to sobie wyobraził.
Pochylił się. – Jestem tutaj – mruknął, czując ulgę na ten krótki moment jasności umysłu.
Jej powieki zadrżał






