POV Autora:
Metaliczny odór krwi wypełniał kabinę śmigłowca. Ręce Ethana drżały nieznacznie, gdy oceniał obrażenia. Ciało Jade przypominało pobojowisko – sińce malowały jej skórę gwałtownymi odcieniami fioletu i błękitu, ramiona przecinały liczne rozcięcia, a najgorsza ze wszystkiego była ziejąca rana na barku, gdzie przez rozerwane ciało bielała kość.
– Wszyscy na zewnątrz – rozkazał Ethan, a jeg






