Ethan siedział po drugiej stronie pokoju. Jego zielone oczy były utkwione w moich z intensywnością, która sprawiała, że skóra mnie mrowiła. Po jego deklaracji zapadła między nami brzemienna cisza.
Potrafiłam wyczytać konflikt w jego oczach. Strach, że mogę zniknąć w chwili, gdy odwróci wzrok. Desperacką nadzieję, że zostanę. Surową potrzebę, którą tak bardzo starał się ukryć za opanowanym wyrazem






