Dłonie Ethana poruszały się metodycznie, gdy kończył bandażować ranę na moim ramieniu. Nie odezwał się słowem, odkąd wyjawiłam prawdę o swojej tożsamości. Cisza między nami stawała się cięższa z każdą mijającą minutą, wypełniana jedynie dźwiękiem deszczu i okazjonalnym odgłosem odrywanej taśmy medycznej.
– Czy to aż tak trudne do zaakceptowania? – przecięłam jego myśli.
Ręce Ethana zatrzymały się






