Z perspektywy Hayley:
"Przepraszam, która z pań to panna Carson?" – zapytał uprzejmie mężczyzna w garniturze.
"To ja. W czym mogę pomóc?" Od razu go poznałam – to on sprzątnął ziemię sprzed nosa mnie i Freyi.
"Doskonale" – powiedział z uprzejmym uśmiechem, wręczając dokument. "To jest akt własności. Jestem tu w imieniu mojego pracodawcy, by wręczyć go pani w prezencie".
"A więc, kim jest pana szef






