Z perspektywy Hayley:
"Zabierzemy ją gdzie indziej, żeby się nią zająć" – powiedział przywódca z przymilnym uśmiechem, zwracając się do Trumana. "Nie będzie pan musiał na nic patrzeć, proszę pana. Proszę być spokojnym."
Truman westchnął, a w jego głosie pobrzmiewał żal. "Hanoverowie... żaden z nich nie ma sprawnych oczu. Jak mógłbym być spokojny?"
"Co masz na myśli?" – zapytał przywódca, wyłapując






