Perspektywa Hayley:
Punktualnie o drugiej po południu ktoś zapukał do moich drzwi.
Pozwoliłam Herze pochwycić zapach z drugiej strony, a gdy potwierdziła, kto to taki, w kąciku moich ust zagościł uśmieszek.
To był on.
Puk-puk-puk, puk-puk, puk...
Tego rytmu nie dało się z niczym pomylić: trzy, dwa, jeden.
Podeszłam do drzwi i otworzyłam je bez wahania. – Obsługa hotelowa, proszę pani. Czy życzy pa






