Rozbite szkło poraniło jej dłonie. Widać było krew sączącą się z ran. Ból przeszył jej ramię jak ogień, a ona wybuchnęła płaczem.
Tiffany była zirytowana jej skomleniem. Czuła się naprawdę zdenerwowana, ponieważ wszystkie jej wysiłki poszły na marne. Gdyby Veronica tu była, do tego by nie doszło.
Wiedziała, że nie może już polegać na Ronnie, bo ta tylko wpędzi ją w kłopoty.
„Zrobię to sama!”
Uśmie






