Gdy dotarłam do progu, ktoś otworzył mi drzwi i weszłam do środka.
Dom był okazały. Lśnił bielą niczym pałac z baśni. Ogród na dziedzińcu był pięknie wypielęgnowany, z werandą na jednym końcu i białą huśtawką kołyszącą się delikatnie na wietrze.
Niemal widziałam dziewczynkę w czerwonej sukience siedzącą na niej, jej śmiech niosący się echem po dziedzińcu, podczas gdy przystojny chłopiec popychał h






