Atlas nie wahał się ani chwili.
– Oczywiście, że jedziemy. Nie odważy się zaatakować nas w domu.
– Panie Atlasie – wtrącił nagle Dylan, który siedział za kierownicą. – Mamy towarzystwo.
Już miałam się odwrócić, gdy Atlas natychmiast przytrzymał moją głowę i rzucił do Dylana:
– Wracamy do domu.
Dylan przytaknął i wcisnął pedał gazu. Oboje z Atlasem instynktownie spojrzeliśmy w lusterko wsteczne. Za






