Atlas dostrzegł moje zdeterminowane spojrzenie i delikatnie pogłaskał mnie po głowie.
– Nie spiesz się tak. Opowiem ci o wszystkim na spokojnie – powiedział z uśmiechem, zbywając temat.
– Chcę usłyszeć tylko środka, trzeba opatrzyć rany Kenny’ego, a ty musisz coś zjeść. Nie mogę pozwolić, by moje skarby głodowały – powiedział Atlas pobłażliwym tonem.
Również zachichotałam, mówiąc przekornie:
– Nap






