anna.
Trinity uśmiechnęła się blado, odwróciła ode mnie wzrok i natychmiast odmówiła:
– Nie ma potrzeby.
Zarówno Lauren, jak i ja byłyśmy nieco zaskoczone. Lauren natychmiast wtrąciła:ęła się porozumiewawczo, widząc, że bez wahania twardo stoję po jej stronie. Szybko przejęła inicjatywę w rozmowie, wybawiając mnie z dylematu.
– Mogę podać pani powód, pani Trinity – odezwała się IvTwarz Trinity pos






