Karetki, wozy strażackie i radiowozy pędziły ze wszystkich stron w kierunku eksplodującego placu budowy.
Noah był już na miejscu, gdy tam dotarliśmy, a rozmaite media informacyjne zdążyły się zbiec, błyskawicznie otaczając teren.
Choć eksplozje ustały, dym wciąż kłębił się w powietrzu, a zapach materiałów wybuchowych nie ustępował. Wśród tej mgły widziałam jedynie gruzy.
Chwyciłam jednego z brygad






