Z perspektywy Elle
Podróż samochodem z powrotem do Moon Lake City przypominała kondukt żałobny.
Słowa z rozmowy telefonicznej wciąż odbijały się echem w mojej głowie: *Victoria chce, żebyśmy Mira i ja wspólnie po nią wyjechali.*
Nie ja. Mira.
Spojrzałam na profil Brada prowadzącego samochód; jego szczęka była zaciśnięta z napięcia. Jego dłonie ściskały kierownicę tak mocno, że aż knykcie zbielały.






