Z perspektywy Elle
Odwróciłam się i zobaczyłam Brada stojącego za mną; jego twarz była maską ledwie kontrolowanej furii.
— Elle — powiedział szorstkim, napiętym głosem. — Musimy porozmawiać.
Ale zanim zdążyłam odpowiedzieć, głos jego matki przeciął napięcie niczym ostrze.
— Bradley. — Wózek inwalidzki Victorii wjechał w pole widzenia, a jej ton był ostry i pełen dezaprobaty. — Tutaj jesteś.
Szczęk






