Z perspektywy Elle
Usiadłam wygodnie na pluszowej kanapie w pokoju wypoczynkowym Petera.
– Który to miesiąc? – zapytał cicho Peter, a ja mogłabym przysiąc, że w jego oczach coś mignęło – coś w rodzaju rozpoznania.
– Niewiele ponad piąty miesiąc – odpowiedziałam, instynktownie kładąc opiekuńczo dłoń na brzuchu. – Z każdym dniem staje się coraz większy. Czasami czuję, jak się tam porusza, robi się n






