Jego spojrzenie było intensywne, gdy wpatrywał się w scenę, nie mrugając.
Pewność siebie, którą właśnie emanowała Tessa, była czymś, czego nigdy wcześniej u niej nie widział. Czuł, że Tessa jest jak nieoszlifowany klejnot, który został wypolerowany i w tym właśnie momencie wreszcie zaczął lśnić.
Wygląda na to, że to jej marzenie... pomyślał.
Z jakiegoś powodu widok takiej Tessy sprawił, że gniew N






