Wkrótce pokój wypełnił melodyjny, pełen emocji dźwięk skrzypiec.
Chwilami był lekki, a czasem brzmiał przygnębiająco, jakby muzyka snuła opowieść o wzlotach i upadkach pary zakochanych.
Wszyscy byli oczarowani muzyką, a gdy umilkła, z tłumu pod sceną rozległy się gromkie brawa.
Usta Tessy wygięły się w pewnym siebie uśmiechu; ukłoniła się publiczności i zeszła ze sceny ze swoimi skrzypcami.
Następ






