PUNKT WIDZENIA ATASHY
– A więc nie wiesz nic o Cieniach? – Jego śmiech nagle wypełnił jaskinię. Dlaczego był tak rozbawiony?
Zmarszczyłam brwi, gdy wciąż się śmiał. Dźwięk odbijał się od kamiennych ścian i wracał zniekształcony, nakładając się na siebie, aż trudno było stwierdzić, gdzie się zaczyna, a gdzie kończy. Sprawiał, że cierpła mi skóra, nie dlatego, że był głośny, ale dlatego, że niósł ze






