PUNKT WIDZENIA ATASHY
Opuściłam Watahę Zmierzchu bez fanfar. W tamtym czasie nigdy nie myślałam, że pewnego dnia wrócę w to miejsce, a tym bardziej, że wrócę z tak wieloma ludźmi czekającymi na mnie.
Szyderczy uśmiech wykrzywił mi usta. Po prostu nie mogłam się powstrzymać.
Wypłynął, zanim zdążyłam go wygładzić. Myśl o tym, że Zmierzch przygotowuje „powitanie”, jakbym była zagubionym skarbem, a ni






