Celeste nigdy nie wyczuła obecności obserwującej je z wysoka, cichej jak szron i dwa razy zimniejszej.
Z górnego okna wewnętrznej twierdzy Cassian stał z jedną ręką opartą o kamienną framugę, z oczami utkwionymi w powozie toczącym się z dala od niego. Latarnie po jego bokach rzucały słaby blask na śnieg, zmieniając ślady za nim w ciemne linie przecinające dziedziniec.
Jego twarz pozostawała nieruc






