PUNKT WIDZENIA MATRONY YARY
Z Atashą było coś nie tak; wiedziała to od pierwszego wejrzenia.
Grace pomogła jej wysiąść z powozu, jedną ręką podtrzymując ją za łokieć, a drugą trzymając tuż przy jej plecach, jakby spodziewała się, że ta upadnie.
Pani Północy miała na sobie grubą pelerynę, obszytą futrem przy kołnierzu – taką, która miała schlebiać ludowi i go uspokajać. Ktoś poświęcił czas, by nało






