PUNKT WIDZENIA ATASHY
– Gdzie byłaś? – Głos Celeste przeciął drzewa, zanim w ogóle ją zobaczyłam.
Zwolniłam, nie dlatego, że byłam zaskoczona, ale dlatego, że wyczucie czasu było zbyt idealne, by mogło być przypadkowe. Sprawiło, że zaczęłam się zastanawiać, czy śledziła mnie wcześniej.
Światło ogniska przygasło za nami. Ścieżka powrotna do powozów była wystarczająco wyraźna, by podążać nią nawet w






