PUNKT WIDZENIA ATASHY
— Wasza Wysokość! — Byłam pewna, że te słowa padły z ust Grace. A jednak się nie odwróciłam.
Krew była wszędzie. Na ziemi. Na moich dłoniach, a nawet na twarzy. Przylegała do mojej skóry, jakby tam przynależała. Wpatrywałam się w nią, oddychając ciężko, czekając na nadejście obrzydzenia, ale ono nie nadchodziło.
Powinnam być przerażona. Powinnam upuścić ostrze, powinnam uciek






