PUNKT WIDZENIA ATASHY
— Wasza Wysokość… Naprawdę nie uważam, że to dobry pomysł — powiedziała Grace, sadowiąc się obok mnie na ławce powozu. Jej dłonie zaciskały się mocno na pasku nad oknem, knykcie miała blade.
— Wiem — odpowiedziałam, obserwując drogę kołyszącą się w świetle latarni. — Masz rację.
Toczyłyśmy się już z północnego posterunku, koła dudniły na ubitej ziemi w stronę bram. Świt był b






