PUNKT WIDZENIA ATASHY
Tym razem zrobiłam to we właściwy sposób.
Pozwoliłam tej myśli osiąść, opierając się plecami o szorstką korę pod moją dłonią, a wysokość nie sprawiała już, że żołądek mi się skręcał, tak jak kiedyś. Gdyby ktoś powiedział mi miesiące temu, że będę stała tak wysoko nad Zmierzchem, balansując na grubych gałęziach jednego z najwyższych drzew graniczących z rezydencją watahy, zaśm






