PUNKT WIDZENIA ATASHY
Znalazł swoją przeznaczoną partnerkę.
I jakoś tak wyszło, że tą partnerką byłam ja.
Te słowa odbijały się echem w mojej głowie długo po tym, jak je wypowiedział. Przez chwilę myślałam, że się przesłyszałam. Oddech uwiązł mi w gardle, puls dudnił w uszach, usta otworzyły się, ale nie wydobył się z nich żaden dźwięk.
– Ty… – zdołałam wydusić. – Masz na myśli… mnie?
Oczy Cassian






