Punkt widzenia Atashy
– Więc w końcu nie mogli się doczekać – powiedziałam, a słowa wymknęły się wraz z małym uśmieszkiem, którego nie trudziłam się ukryć.
Grace zesztywniała. Stała przy drzwiach od dłuższej chwili, obserwując mnie w sposób, w jaki zawsze to robiła w tej rezydencji, jakby same ściany miały zęby, a ona liczyła, ile z nich wycelowanych jest w moje gardło.
– Skoro się śmiejesz, to mi






