PUNKT WIDZENIA ATASHY
– Jesteś ranny…
Cassian wyglądał koszmarnie. A i to było niedopowiedzeniem. Stał przede mną, jego zbroja była pęknięta w kilku miejscach, metal wgnieciony i naznaczony smugami zaschniętej krwi. Rękawice pokrywały cięcia, a jego buty z każdym krokiem zostawiały na podłodze ciemne ślady. Jego ramiona były sztywne, ruchy ciężkie, ale oczy – te szkarłatne oczy – wciąż płonęły nie






