Ryan spojrzał na Clarence’a i zerknął na nóż, który ten trzymał przy szyi Jacksona. Jego oczy błysnęły.
Zwrócił się do Jacksona zimnym tonem: – Jak myślisz, co powinniśmy z tym zrobić?
– Nie martw się o mnie. Nie ma potrzeby okazywać mu litości ze względu na mnie. Zrobimy to, co robimy z każdym, kto ośmielił się nas sprowokować. – Jackson zakończył spokojnym i opanowanym tonem. Nie bał się lśniące






