Ryan wyszedł z rezydencji rodziny Fosterów z mrocznym obliczem.
Od całego jego ciała biła przenikliwa, lodowata aura. Wyraz jego twarzy był tak posępny i przerażający, że nikt nie odważył się do niego zbliżyć.
Nikt nie śmiał nawet pisnąć słowem.
Niebo już dawno pociemniało. W świetle ulicznej latarni jego twarz wydawała się jeszcze bardziej upiorna.
Xavier i Michelle stali z tyłu w milczeniu. To,






