Ciało Anny zesztywniało na moment. Ten ruch nie umknął uwadze Maxa.
– Max... – zaczęła Anna, ale ich matka wcięła się, uderzając Maxa w tył głowy. – Czyś ty postradał zmysły? Twoja siostra nigdy by... Boże, najpierw Stella, teraz ty?
Podbródek Anny opadł. Obraz zranionej niewinności. – W porządku, mamo. Rozumiem. Może to powinnam być ja. Jestem tą zepsutą. Nie potrafię skończyć szkoły, nie potrafi






