Na twarzy Anny odmalował się ból. Powiedziała:
– Stello, szczerze mówiąc, nie wiem, jak z tobą postępować. Nie miałam wpływu na to, kogo lubili moi rodzice albo kogo faworyzował mój brat. Proszę, nie traktuj mnie jak wroga.
– Stello, oddałam ci już tę rodzinę. Nigdy tam nie wrócę. Jeśli chcesz, zmienię nawet nazwisko.
Monroe stanął przed Anną, osłaniając ją, i posłał Stelli ostrzegawcze spojrzenie






