Anna gwałtownie wróciła do rzeczywistości. – Już idę! – zawołała, a jej głos zabrzmiał nagle zbyt jaskrawo. – Tylko myję ręce. – Wymknęła się do toalety, by natknąć się na ten koszmar.
– Anna, proszę... – Błaganie Lionela było chropowatym zgrzytem. Panika dodała mu sił. Jego dłoń zacisnęła się na jej kostce, gdy odwróciła się do ucieczki. – Nie zostawiaj mnie! Uratuj mnie. Oddam ci wszystko.
– Pus






