Spojrzenie Juliusza spotkało parę znajomych oczu, a także tę pociągającą i nieodpartą twarz.
To była Quinn!
Rzęsy Juliusza lekko zadrżały, gdy tępo wpatrywał się w stojącą przed nim osobę. Udało jej się przywrócić go do zmysłów!
Nie uciekła, nie okazała obrzydzenia, a co najważniejsze, nie zostawiła go samego!
– Jesteś tutaj… – wymamrotał.
– Tak, jestem tutaj! – powiedziała Quinn. – Czujesz się te






